MAJA KRAFT – MOJE SKRZYDŁA (2000)

OMG! Nie ukrywam że za tą płytą czekałem najdłużej ze wszystkich moich płyt i nie chodzi tu oczywiście o czas przesyłki a ofertę na olx czy allegro. Album jest teraz rzadko spotykany na aukcjach czy do kupienia i naprawdę musiałem się natrudzić by mieć te dziecko Natalii Gryczyńskiej lub raczej Mai Kraft, która w latach ’00 miała być polską odpowiedzią na amerykańską gwiazdę Britney Spears. Muzycznie się udało, utwory do złudzenia przypominają twórczość którą znamy od Britney. Na tym jednak podobieństwa się kończą, a może jednak nie… Oto przed państwem – “Moje Skrzydła” wydane przez Zic-Zac z dystrybucją BMG.

Album zaczyna się tytułową piosenką, pierwszym singlem czyli “Moje skrzydła“. Singiel, który zresztą doczekał się teledysku nagranego w Poznaniu, jak na 16stolatkę był dość ostry. Odsłoniętego ciała było dużo, były rolki i była Maja. Piosenka miała być odpowiedzią na wielki hit Spears czyli “Born to make you happy” i owszem, udało się. Piosenka przypomina do złudzenia ten utwór. Osobiście jest to jeden z moich ulubionych utworów na płycie, ba nie tylko na płycie. Piosenka weszła na listy przebojów i była jednym z rozpoznawalnych utworów Mai. “Twoja magia” drugi utwór, drugi singiel, który również doczekał się teledysku, musze tutaj przyznać że sam videoclip mnie nieźle śmieszy, taki no kiczowaty, ale słodki. W większości muzykę na album skomponował Sławomir Sokołowski, który stoi za “sukcesami” Just 5. “Twoja Magia” jest to propozycja taneczna, również przypominająca Britney, ale oto chodziło, więc nie ma co się czepiać. Kolejny utwór to nawet przyjemna ballada – “Nauczyłam się kochać“. Kurczę ja wiem że to kicz, że to jest jakie jest, ale naprawdę lubię ten album 😍 Mam gust jaki mam i nic nie zrobię 😂. W tym utworze najbardziej lubię wokal Mai, dlatego że jak na 16stkę brzmi on całkiem dobrze, nie bez powodu też wygrała casting na tą kreacje, którą zbudowała wraz z wytwórnią i managementem.

Myślę tylko o Tobie – tak banalny to zwrot.
Burzy wszystko w mojej głowie
co z rozsądku chcę zbudować.

Kolejny utwór to ostatni singiel, choć na Wikipedii jest ich więcej podanych. Nagrany solo oraz w duecie z Bartkiem Wroną, ówczesnym wokalistą Just 5. Mowa tutaj o “Mój Karnawał” tak słuchając go to podejrzewam że to piosenka jest o straceniu dziewictwa (?)

Na miłość zmienić słowa. Pierwszy raz.

Żałuje bardzo że jakość teledysków na Youtubie jest tak słaba że aż się nie chcę tego oglądać, a szkoda bo ten teledysk jest taki “sympatyczny”, fajnie wyglądali jako duet, serio Przypominam że miałem w czas wydania albumu cale 6 lat, więc poznałem go jakoś 10 lat później, gdzie już było to uważane za kicz, a mi się mimo wszystko podobało. Pamiętam że kiedyś nawet napisałem do Natalii (nie mam pojęcia czy to była ona, ale miejscowość się zgadzała i nazwisko) czy ona to Maja Kraft, nie odpisała.🤣 Dziś Natalię z chęcią obserwuje na Instagramie. “Nie przestanę” wchodzi mocną gitarą elektryczną, chwytliwy refren i sam się zastanawiam dlaczego to nie było jakieś popularne w tamtych czasach, przecież idealnie się wpasowuje w te klimaty.  Piosenka według Wikipedii była singlem. Tutaj muszę wspomnieć o manierze operowania głosem przez Natalie, który też jest kreowany na manierę Spears i wychodzi to…. subtelnie. Autorem tekstu była Aldona Dąbrowska, inna piosenkarka, która teraz piszę dla Michała Szpaka, natomiast kolejny utwór “Dwie pory roku” napisał Marek Kościkiewicz znany z De Mono, więc jak widać autorzy tekstów są nawet ok i takie są te teksty. “Dwie pory roku” średnio lubię, ale słucham nawet z przyjemnością, zresztą wszystko od Natalii słucham z przyjemnością bo tego jest mało a lubię jej wokal a tutaj podobieństwo do Britney jest uderzające w wokalu, głownie na końcowych partiach. “Zatrzymam ten dzień” to kolejna moja ulubiona propozycja z albumu. Tutaj tekst znów autorstwa Aldony Dąbrowskiej.

Wejście do piosenki jest takie techno pop zresztą jak cały podkład, taki energiczny. Szkoda tylko że perkusja jest użyta w tytułowej piosence a wszystkie inny dostały klawisze, co przez to brzmi sztucznie, aczkolwiek takie były czasy, teraz na szczęście wracamy na dobre tory. Piosenka którą znam na pamięć i nie raz śpiewałem z Mają z YouTube to “Między nocą a dniem“, która również podobno była singlem. Z tekstem oczywiście Dąbrowskiej. Szkoda że na początku utworu nie użyto skrzypiec a klawisze, super by to zmieniło utwór. Jest to ballada, również z chwytliwym refrenem. Tutaj muszę znów pochwalić wokal młodej Natalii, która wie co to jest wypowiedzenie słów do końca. Nie wiem czy zauważyliście, ale niektóre “gwiazdy” mają problem z wymową kocówek słow. Dobrym przykładem jest Viki Gabor, której mimo wszystko glos potrzebuje dużego warsztatu. Wracając: z tym albumem mam mały problem, z grą słow. Często zdarza mi się nie wiedzieć co oznaczają niektóre zwroty, przenośnie, ale jest ok 😂. “Coś o Tobie” to dość radosna, pozytywna piosenka, jedna z niewielu na tym albumie, która daje uśmiech na twarzy od samego podkładu. Dziesiątą propozycją jest “Londyn, Paryż, Rzym” piosenka o podróżach. Tutaj muszę przyznać że wstęp do tej piosenki boli trochę moje uszy, nie jestem zwolennikiem sztucznych instrumentów, ale im dalej tym lepiej a piosenka zamienia się nawet w wesołą i taneczna propozycję. Maja w ostatnich wersach śpiewa: “I Nowy York i Tokio też” i kilka lat później faktycznie zaczęła życie w Stanach, dokładniej w Miami. Album zamyka “Tylko Wiatr” (nie licząc remiksu – “Twojej Magii“). Jest to kolejna ballada, która według Wikipedii była ostatnim singlem wokalistki. Piosenkę najmniej lubię z albumu i najmniej znam. Autorem tekstu jest Karol Kus.

Czas na krótkie podsumowanie. Cieszę się na maksa że mam tą płytę w mojej kolekcji, ze wzglądu na dostępność i również sympatie którą ją darze. Natalia ostatnio była gościem DDTVN, gdzie opowiadała że nie żałuje tego jak potoczyła się jej kariera muzyczna. Była młoda ale bardzo świadoma swojego wyboru. Stwierdziła że nie mogłaby dłużej biegać z dwoma kitkami i owszem. Wyjechała do Stanów, robiła wszystko co mogła by się utrzymać i udało się, ma swój American Dream, bowiem jest agentką nieruchomości, zresztą cenioną na rynku. Sprzedała dom wart miliony i sama dąży by stać się milionerką. Ostatnio dała na story na Instagramie jak śpiewa w jednym z klubów karaoke, muszę przyznać że glos nadal ma ciekawy. Ciekawi mnie bardzo czy jeszcze kiedyś wróci muzycznie chociaż w małym stopniu. Pewien jestem że na pewno już nie kontynuowała by takiego kierunku co obrali jej ludzie dwadzieścia jeden lat temu, ale z chęcią posłuchałbym nowego materiału. Dla mnie album ma mega wartość sentymentalną i wiem że nie jest tych “z wysokich” lotów. Wracam do niego często a teraz będę mógł jeszcze częściej bo mam swoją fizyczną wersje. Warto się zapoznać z albumem chociażby dla samego porównania naszej polskiej Britney Spears z oryginałem zza oceanów.

🐥🐥🐥🐥🐥 na pięć kaczuszek (moja skala oceniania)

1 myśl w temacie “MAJA KRAFT – MOJE SKRZYDŁA (2000)

  1. Mam ten album. Kupiłem zaraz po premierze. Mimo iż jest to produkt od początku do końca to album trzyma poziom i często do niego wracam. Większość piosenek jest inspirowane Britney, ale same w sobie są dobre. Najsłabszym punktem płyty jest chyba “Twoja magia” i “Coś o Tobie”. Szkoda, że poza trzema singlami nic więcej nie powstało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry